czwartek, 12 czerwca 2014

Latarnia morska...

Wczoraj na centrum w sklepie z 1000rzeczy znalazłam drewnianą latarnię morską :)
Była to pierwsza rzecz, którą wrzuciłam do koszyka...

Latarnia musiała swoje "odstać" i dziś post o pomyśle na latarenkę ;)



latarenka surowa :)

1. nie podobało mi się, że moja latarenka nie ma żarówki, która dawałaby światło, doprowadzając statki do portu.
Dlatego też odpiłowałam końcówkę wieżyczki małą piłką ręczną.

2. Śrubokrętem krzyżakowym "wydłubałam" dziurę w odpiłowanym elemencie.

3. Sprawdzam czy żarówka (mała samochodowa) pasuje do otworu, wydrążonego w wieży.

4. Przyklejam żarówkę metodą klejenia na ciepło 
(udało się nie poparzyć paluszków ;))

 Całą latarenkę maluję wg własnego uznania :)

I tak właśnie wygląda efekt końcowy i latarnia morska może już stanąć na honorowym miejscu w łazience :)





pozdrawiam cieplutko :)








piątek, 6 czerwca 2014

lista rzeczy do wykonania....

poniżej lista, na której będę odhaczać co juz zrobiłam a co nie :)
oczywiście wszystko Wam pokażę ;)


buźka :P

PUF, PUFA, PUFKA :D

i stało się :)
wykonałam metamorfozę pierwszej pufy :)
z samego rana udałam się do second hand'u w poszukiwaniu jakiegoś
materiału w kolorach niebieski lub turkus...
cos jasnego generalnie, ponieważ ściany mam beż + kawa z mlekiem, 
kanapa jest ciemno-brązowa więc stwierdziłam, że wszystkie dodatki
będą w kolorze turkusu/niebieskiego :)

Zobaczcie jak wyglądały pufy pierwotnie:
ciemna zieleń w jakieś znaczki złote... totalnie nie-pa-su-ją-ce do całokształtu pokoju...


Już jakiś czas temu mnie koliły w oczy te pufy i zastosowałam metodę kreatywnego mózgu
 i..... ze starej koszulki odcięłam rękawy i dekolt, wzięłam beżową poszewkę na jaśka
i ubrałam w to moje pufy. 
look:





a teraz nowy image puf, krok po kroku :D
POTRZEBNE MATERIAŁY DO METAMORFOZY:
# materiał ( w moim przypadku była to pasiasta poszwa na kołdrę)
# nożyczki
# śrubokręt: krzyżakowy i płaski
# zszywacz stolarski + zszywki
# młotek (czasem trzeba było poprawić zszywki ;))
# filcowe podkładki na nóżki
# dużo uśmiechu :D



1- otworzyłam pufę i zdemontowałam pasek łączący wieko z pufą 
(był zamontowany na mega druty, ale za pomocą śrubokręta płaskiego się udało)

2- śrubokrętem krzyżakowym odkręciłam śruby mocujące zawias wieka

3- przymiarka materiału (czy dobrze wycięty, by można było zrobić zakładki z materiału)

4- przypinanie materiału za pomocą zszywacza stolarskiego (uff ile się namęczyłam z tym zszywaczem- póki co mam zwykły taki plastikowy i za każdym zszyciem wydawał takie dźwięki jakby miał się rozpaść- ale udało się)

5-  łączenie materiału na rogach pufy ( zrobiłam zakładki takie jak robi się przy pakowaniu prezentów)

6- to samo zastosowałam w wieku pufy (zanim przystąpiłam do wieka, odcięłam guziczek, który zdobił środek wieka) następnie pozostało zamontowanie wieka do pufy...

7- ostatki- oczywiście filcowe podkładki...

8- ...które mocuję na każdej nóżce pufy- wiecie jak to jest jak znajduje się na panelach rysy...

THE END :)
 A końcowy efekt całej pufy wygląda tak:


mam nadzieję, że podoba się Wam moja pufa po metamorfozie :)
zabieram się za drugą ;)

słonecznego dnia dla wszystkich życzę ;)



kominek+wyobraźnia= ?

Mieszkam razem z M. w domku. 
W naszym salonie, a zarazem sypialni jest kominek...
Uwielbiam patrzeć jak ogień płonie w kominku, jak tworzy różne figury...
czasem patrząc tak na szybę kominka widzę różne rzeczy...
Pewnie myślicie, że to początek szaleństwa?
a może to po prostu bujna wyobraźnia? :)
sami zobaczcie, co widzicie na szybie?





I co widzicie? :)

Bo ja widzę kota... :)
pokażę wam teraz kontury kotka- może troszkę nieudolny rysunek, ale malowany myszką ;P


I co? a jak z waszą wyobraźnią?
 

czwartek, 5 czerwca 2014

kryptonim: PUFY

coming soon....


london...

Jakiś czas temu, gdy byłam na L4 naszło mnie na zrobienie czegoś rodem z londynu...
i tak siedząc i szukając inspiracji w internecie, natknęłam się na typowo angielską budkę telefoniczną (zdjęcie)...
kurczę, stwierdziłam, że w zestawieniu ze skrzynką pocztową będzie wyglądać OSOM :)
Ile się namęczyłam, cały salon był w ścinkach papieru, tektury, ja cała pomazana czerwona farbą, wszedzie pełno taśmy samoprzylepnej dwustronnej...
ale jakoś się udało...

Pewnie kiedyś pokażę wam jak zrobić taką budkę i skrzynkę na listy... teraz wybaczcie- nie bedę rozbrajać tego na czynniki pierwsze, bo największy problem miałam z.... szybami w budce telefonicznej...
ale jakoś się udało... (szyby wykonane z przyciętej folii na dokumenty typu "koszulka"), namęczyłam się, nafukałam, były dwie przerwy... ale dotrwałam :D i choć wiem, że oba budyneczki potrzebują dopracowania to i tak jestem z siebie dumna :D

Mojemu M. też się podobało :)
a Wam?

edit:
materiały których potrzebowałam do stworzenia budki i skrzynki:
* rolka po papierze toaletowym
* czerwony kubek papierowy
* opakowanie po herbacie (karton- w sam raz na budkę)
* farby: czerwona i czarna
* gazeta (gazetę postarzyłam maczając ją w rozpuszczonej kawie)
* koszulka na dokumenty
* kartka papieru
* czerwona kartka papieru technicznego
* wieko pudełka po butach
* pieczątka ( z możliwością układania własnych wyrazów)
* oczywiście nożyczki
* taśma klejąca dwustronna
* pędzelek :)



bye bye ;)

6 ulubionych rzeczy cz.1

6 moich ulubionych rzeczy, którymi chciałam się z wami podzielić :)

Są takie rzeczy, na tym świecie, które doprowadzają mnie do obłędu...
każdy z nas chyba ma takie swoje przemyślenia na temat tego, co sprawia, że dzień staje się bardziej słoneczny, uśmiech sam pojawia się na ustach, i tak dalej i tak dalej...
oto kilka rzeczy, które sprawiają że ja się uśmiecham:



1- uwielbiam kawę, kawusię.. :) bez takiego kubka dziennie- nie da się żyć :)

2- mój pies Rysiek- potrafi doprowadzić mnie do szału, zjadając lampki solarne z mojego ogródka... ale gdy jestem smutna przychodzi do mnie i dodaje otuchy tymi swymi ślepiami...

3- Do It Yourself, hand-made- uwielbiam, jeśli tylko mogę poświęcam swoje wolne chwile na urzeczywistnianie swoich pomysłów

4- paduszka, podusia.... tak miło jest przytulić się do podusi wieczorem, zmęczenie od razu odpływa do Morfeusza (zdjęcie znalezione na www.google.pl)

5- czarny kocur, kot- od dzieciństwa byłam w posiadaniu czarnego kotka... oczywiście dachowiec... są takie słodkie i uwielbiają mnie drapać, gryźć i atakować moje nogi gdy wchodzę po schodach... ;) (niestety mój kot jest jak struś pędziwiatr i dlatego-zdjęcie znalezione na www.google.pl)


i ostatni najfajniejszy punkt...
6- moje kochanie :) najwspanialsza osoba na świecie, miłość i przyjaciel w jednym- lubi gdy się irytuję- ale to też jest słodkie :) <3

część pierwsza za nami :)
A Wy? jakie są wasze ulubione rzeczy sprawiające, że uśmiechom nie ma końca?

buźka :)